23marzec2015
Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.
1. Gra
Zapraszamy państwa do udziału w nowej,
ekscytującej grze ?Mała anarchistka?!
Ta gra dla całej rodziny* umili państwu
długie zimowe wieczory, gdy za oknem szaruga,
a wokół panoszy się obezwładniająca nuda.
Gra przeznaczona jest dla 2-4 osób.
Kolejne rzuty kostką, jak w starym poczciwym Chińczyku,
przenoszą wasze pionki poprzez kolejne pola.
Celem gry jest dotarcie do środka planszy,
gdzie znajduje się Mała anarchistka.
W miarę posuwania się do przodu zdejmujecie państwo
kolejne warstwy kamuflażu,
aż na koniec najlepszy gracz dociera do
? teraz już całkowicie nagiej ? Małej anarchistki.
Zwykły Chińczyk? Otóż nie. Zależnie od drogi,
wybranej przez gracza, w centrum może nastąpić
implozja albo eksplozja.
W tym pierwszym przypadku
anarchistka ponownie otacza się warstwami kamuflażu
i gracz wraca na pozycję wyjściową. Drugi to zwycięstwo!
Od czego to zależy, przekonać się możecie państwo
Tylko kupując nasz nowy fascynujący produkt.
Nie stój! Nie czekaj! Już dziś dołącz
do grona wielbicieli Małej anarchistki!
* parental advisory
2. Mała anarchistka dołuje
Od dwóch tygodni nikt nie wyciągnął pudełka,
pokryło się kurzem. Gra okazała się trudna
i niewdzięczna, a ludzie lubią mieć łatwo.
Nie dość, że się nakombinujesz,
na końcu zawsze czeka niewiadoma.
Nagroda czy stracony czas, ten,
który, powiedzmy sobie jasno,
można by spędzić z pilotem w ręku.
Nigdy nie wiesz. Co innego pilot,
on nie odmawia, zmiany dyktujesz ty.
Anarchistka jest jeszcze mała.
nie wie, że ciekawość i odwaga staniały.
Uczy się tego w szafie między
Chińczykiem a strzelanką.
3. Nowe życie małej anarchistki
Między kurzem, jedynym jej gościem
a uwięzioną anarchistką – zaiskrzyło.
W szafie nastąpił wybuch.
Po otwarciu drzwi ze środka wydobył się dym;
na dnie znaleziono szczątki opakowania.
Nastąpił ciąg nieprzewidzianych wydarzeń.
Drgające szczątki multiplikowały się w niepojętych reakcjach,
których źródła nie pojmowały najtęższe nawet umysły.
Próbowały wyrwać się z zamknięcia na wszelkie sposoby
z iterowanym dylematem więźnia na czele.
Gra była wszystkim, graczy pokonać należało
każdą dostępną metodą, czy była nią udawana przyjazność,
czy mściwość czy chwilowa skłonność do wybaczania
skutkująca powrotem do współpracy z graczami.
Drogą gwałtownie przyspieszonej ewolucji dokonywała się
rewolucja. Zasady gry zostały definitywnie złamane,
a nowe mała anarchistka ani myślała ustanawiać.
O tej pory, myślała, gram bez zasad.
Ograniczona natężeniem szaleństwa liczba graczy,
którzy są w stanie przystać na brak zasad,
uczyniła ją ekskluzywną. Koneserów
zapraszamy do gry, rien ne va plus.
4. Pożegnanie
Koneserzy zaproszeni do gry, ale odzew mizerny.
Wiosna, pora kiełkowania i eksplozji,
jednak luksemburskie różyczki
mimo usiłowań nowych ogrodników
mają się raczej kiepsko. Nie służy im
odczyn upraw, wbrew okrzykom
?w służbie anarchii? obojętny.
Deklarowany głośno hazard po lekkim dmuchnięciu
okazuje się być zasłoną dymną i to nawet
nie ze świecy, ale z papierosów, dla odważniejszych
z własnych upraw na balkonach.
Na widok graczy przyrośniętych do stołków
małą anarchistkę mdli.
Postanawia wyrwać się z szafy i ruszyć w świat
w poszukiwaniu prawdziwych towarzyszy.
Rozglądajcie się bacznie wokół siebie,
może to właśnie wy będziecie wybrani.
23marzec2015
Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.
Koneserzy zaproszeni do gry, ale odzew mizerny.
Wiosna, pora kiełkowania i eksplozji,
jednak luksemburskie różyczki
mimo usiłowań nowych ogrodników
mają się raczej kiepsko. Nie służy im
odczyn upraw, wbrew okrzykom
?w służbie anarchii? obojętny.
Deklarowany głośno hazard po lekkim dmuchnięciu
okazuje się być zasłoną dymną i to nawet
nie ze świecy, ale z papierosów, dla odważniejszych
z własnych upraw na balkonach.
Na widok graczy przyrośniętych do stołków
małą anarchistkę mdli.
Postanawia wyrwać się z szafy i ruszyć w świat
w poszukiwaniu prawdziwych towarzyszy.
Rozglądajcie się bacznie wokół siebie,
może to właśnie wy będziecie wybrani.
10luty2015
Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.
Między kurzem, jedynym jej gościem
a uwięzioną anarchistką – zaiskrzyło.
W szafie nastąpił wybuch.
Po otwarciu drzwi ze środka wydobył się dym;
na dnie znaleziono szczątki opakowania.
Nastąpił ciąg nieprzewidzianych wydarzeń.
Drgające szczątki multiplikowały się w niepojętych reakcjach,
których źródła nie pojmowały najtęższe nawet umysły.
Próbowały wyrwać się z zamknięcia na wszelkie sposoby
z iterowanym dylematem więźnia na czele.
Gra była wszystkim, graczy pokonać należało
każdą dostępną metodą, czy była nią udawana przyjazność,
czy mściwość czy chwilowa skłonność do wybaczania
skutkująca powrotem do współpracy z graczami.
Drogą gwałtownie przyspieszonej ewolucji dokonywała się
rewolucja. Zasady gry zostały definitywnie złamane,
a nowe mała anarchistka ani myślała ustanawiać.
O tej pory, myślała, gram bez zasad.
Ograniczona natężeniem szaleństwa liczba graczy,
którzy są w stanie przystać na brak zasad,
uczyniła ją ekskluzywną. Koneserów
zapraszamy do gry, rien ne va plus.
9luty2015
Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze; Wiersze poważne.
Wychodzę z domu wprost w tę dziwną porę
roku i dnia, bliżej nieokreślone coś.
Idę, skacząc po kałużach, przez chwilę
chcę śpiewać jak Kelly, ale nie lubię,
jak coś narzuca mi rytm.
Zostawiam perkusję za sobą samej sobie.
Moje serce nie mieści więcej deszczu.
Pociąg błyska na wiadukcie i czym prędzej
odjeżdża. Zostają ciemne kałuże
i moje deszczowe dłonie, panie Aragonie.
1luty2015
Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.
Od dwóch tygodni nikt nie wyciągnął pudełka,
pokryło się kurzem. Gra okazała się trudna
i niewdzięczna, a ludzie lubią mieć łatwo.
Nie dość, że się nakombinujesz,
na końcu zawsze czeka niewiadoma.
Nagroda czy stracony czas, ten,
który, powiedzmy sobie jasno,
można by spędzić z pilotem w ręku.
Nigdy nie wiesz. Co innego pilot,
on nie odmawia, zmiany dyktujesz ty.
Anarchistka jest jeszcze mała.
nie wie, że ciekawość i odwaga staniały.
Uczy się tego w szafie między
Chińczykiem a strzelanką.
21styczeń2015
Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze; Wiersze poważne.
Zapraszamy państwa do udziału w nowej,
ekscytującej grze „Mała anarchistka”!
Ta gra dla całej rodziny* umili państwu
długie zimowe wieczory, gdy za oknem szaruga,
a wokół panoszy się obezwładniająca nuda.
Gra przeznaczona jest dla 2-4 osób.
Kolejne rzuty kostką, jak w starym poczciwym Chińczyku,
przenoszą wasze pionki poprzez kolejne pola.
Celem gry jest dotarcie do środka planszy,
gdzie znajduje się Mała anarchistka.
W miarę posuwania się do przodu zdejmujecie państwo
kolejne warstwy kamuflażu,
aż na koniec najlepszy gracz dociera do
– teraz już całkowicie nagiej ? Małej anarchistki.
Zwykły Chińczyk? Otóż nie. Zależnie od drogi,
wybranej przez gracza, w centrum może nastąpić
implozja albo eksplozja.
W tym pierwszym przypadku
anarchistka ponownie otacza się warstwami kamuflażu
i gracz wraca na pozycję wyjściową. Drugi to zwycięstwo!
Od czego to zależy, przekonać się możecie państwo
Tylko kupując nasz nowy fascynujący produkt.
Nie stój! Nie czekaj! Już dziś dołącz
do grona wielbicieli Małej anarchistki!
*parental advisory
12styczeń2015
Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze; Wiersze poważne.
Kruk stuka w okno. Otwieram, ale żadnego
oklepanego nevermore. Patrzy tylko złotym okiem.
Deszcz stuka w okno. Postanawiam nie słuchać,
co mówi, zresztą i tak zagłusza go wiatr.
Wyciąga wszystko na wierzch, już nie pamiętam
o obietnicy snu. Kruk suszy pióra przy kaloryferze.
Deszcz z wiatrem uparcie próbują dostać się do środka,
wyświetlają obrazy na szybach.
Rano zbyt wcześnie budzi mnie urwana rynna.
Spod kaloryfera wystaje zapomniana szczotka.
11grudzień2014
Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze; Wiersze poważne.
Noc pocięta na bezsensowne kawałki.
Na księgę za krótkie, na wiersz za długie,
na sen bez szans.
Wiatr przepycha grube chmury,
straszy wilczym głosem,
zszywa strony świata w bezkształtną płachtę.
Szepczę: wrzuć monetę, wrzuć monetę.
Liczę niebieskie migdały, czekam na restart.
Uczę nas chodzić.
24listopad2014
Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze; Wiersze poważne.
Ojcu
Na ulicach zostali tylko ci, którzy nie boją się
wiatru i chmur. Kiedy wieje, tracę czujność.
Wraca milczenie. Znów rozmawiamy w ciszy
i rozumiemy się bez słów. Może nawet trochę lepiej,
niż wtedy. To nie był czas na rozmowy o bólu,
nigdy nie jest, nie da się go objaśnić.
Ból wchłania się jak cysta,
czasem tylko jeszcze uwiera jak przyciasne buty.
24listopad2014
Autor: elkaone. Kategorie: Marek Kołodziejski; Wiersze przyjaciół.
Elżbiecie
W tym hotelu mieszkał ambasador,
zagubiony dyplomata przepadł w stepach.
Nikt nie pamięta jego imienia, przepadło,
tylko ten hotel poświadcza ambasadora,
uwierzytelnia niegasnące pełnomocnictwo.
A tutaj rezydował sławny pianista, mistrz
oddawał emocje włosami i gestykulacją.
Właściwie niewiele o nim wiadomo,
legenda poprzedza jego martwy fortepian
wystawiony w recepcji na hańbę widoku.
Tutaj stawał król, bo król nie mieszka,
raczej przebywa, jego domem jest kraj,
zwany królestwem, oby trwało na wieki.
Losy króla pogmatwane jak droga do domu,
a zamek z banderą zamyka drogę przedmieściu.
My zaś nie mamy na hotel, dlatego zmieniamy
rozstawne ekspresy, zajechane do cna,
do ostatniego płatka rdzy. Nasza jest ta
rozklekotana noc i księżyc z każdej strony
brudnego okna, jest noc i pusto za oknem.
I kiedy mówisz, że czuć tu ambasadora,
to ja mogę tylko zasnąć nagle na półce.
Twarde łoże wzmacnia siłę przymiotów ducha,
bo ciało drży w częstotliwości tęsknoty
za jakąś stacją, bo dość mam podróży.
Zmieniam nośnik z nadzieją, że nowy
będzie szybszy i dokładniejszy, czy jest,
dowiemy się o świcie. O ile będzie świt
gdy porzucimy transfery, nośniki i pamięć,
oczywiście umownie, jakżeby inaczej.